Serwis Edukacyjny PTOK :: Patron :: Profesor Tadeusz Koszarowski

 

Patron


Profesor Tadeusz Koszarowski

Dr med. Irena Tarczyńska

Pamiętam – podobnie jak wszyscy pracujący w tym czasie w Instytucie Onkologii – kilkuminutowe lub dłuższe „spacery” Profesora wzdłuż korytarza oddziału. Widzę lekko pochyloną sylwetkę Profesora (Profesor był wysokiego wzrostu) gdy, idąc z jednym z pracowników pod rękę, prowadził z nim dyskurs. Takie „spacery” z Profesorem stanowiły wyróżnienie. Ja tak to odbierałam i sądzę, że nie tylko ja. Powiedziałabym nawet, że wyróżniona w ten sposób osoba była przedmiotem pewnej zazdrości. Wyróżnienie to było także zauważalne przez chorych i odpowiednio oceniane.
Profesor lubił porządek. Wszystkim było wiadomo (i przeszło to do historii oddziału), że jeśli jakiś „pyłek” znajdzie się na podłodze korytarzy oddziału, którymi Pan Profesor będzie przechodził, Pan Profesor się schyli, by go podnieść. Dla siostry oddziałowej p. Tosi te „porządki” Profesora były dyshonorem i wielkim przeżyciem, gdy pomimo Jej przesadnych starań i dbałości o czystość oddziału zauważył jakieś niedopatrzenia i niedociągnięcia. Ale taki był Pan Profesor.
Codziennie o godz. 8:00 odbywały się odprawy w profesorskim gabinecie. Gabinet usytuowany był obok sekretariatu, w którym wszechwładnie panowała – dosłownie – Pani Maria – sekretarka czuwająca nad Profesorem, nad sprawami Kliniki, dyscyplinując nasze sprawy i nas asystentów też. Tematem odpraw było omawianie spraw chorych, postępowania lekarskiego, sprawy naukowe, sprawy oddziału i pomocniczego personelu. Profesor prowadził odprawy, słuchając opinii lekarzy i ich uzasadnień. Bardzo stanowczo jednak (Profesor był stanowczy), jeśli był innego zdania, komentował te wypowiedzi. Profesor swoim sposobem bycia i postępowania nadawał ton pracy w Klinice, wpływał na wzajemne stosunki między pracownikami. Zachowując dystans – wzbudzał szacunek i respekt. Był to pełen kultury Pan.
Z racji mojego zajęcia – anestezjologa – i wykonywanych z tym czynności, często widywałam Profesora w salach operacyjnych. W mojej pamięci utrwalił się obraz Profesora siedzącego przy łóżku chorego, z którym rozmawiał, trzymając go za rękę. Zdarzało się to także w godzinach wieczornych. Bywało i tak, że Profesor przychodził do chorych w czasie wykonywania przez pielęgniarki lub przeze mnie zabiegów anestezjologicznych. Pomimo pewnego zażenowania, spowodowanego niespodziewaną obecnością Profesora, było to miłe, gdyż towarzyszące jej króciutkie rozmowy rozładowywały napięcie i wpływały uspokajająco.


  << poprzedni rozdział    Rozdział 11 z 13   następny rozdział >>




Wydawnictwo Via Medica
COPYRIGHT BY VIA MEDICA, WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Via Medica, ul. Świętokrzyska 73, 80-180 Gdańsk, tel.: (0 58) 3209494, faks: (0 58) 3209460, viamedica@viamedica.pl

Strona pochodzi z serwisu www.ptok.pl.